
Rysunki z Niskich KrajówWernisaż wystawy w czwartek 12 maja 2011 Wystawa trwa do 12 czerwca 2011
Dwadzieścia lat temu, tuż po ukończeniu studiów na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, opuściłem rodzinny Kraków i wyemigrowałem do Niskich Krajów - Holandii. Nawiązywanie nowych kontaktów, nauka nowego języka i odnajdowanie siebie w nowej kulturze, w nowym krajobrazie, stały się dla mnie sporym wyzwaniem. Mniej lub bardziej udane próby sprostania temu wyzwaniu uformowały mnie jako człowieka i wpłynęły zdecydowanie na rozwój jako artysty.
Obecna kameralna wystawa w Opolu nosi tytuł „Rysunki z Niskich Krajów". Punktem wyjścia tej wizualnej etiudy stała się fotografia, którą znalazłem w ostatnie Święta w domu rodziców w Krakowie. Czarno-białe zdjęcie przedstawia typowy holenderski wiatrak na brzegu jeziora i kilka po tym jeziorze pływających żaglówek. Trudno o bardziej klasyczny i jednocześnie sztampowy obraz kraju, w którym mieszkam prawie połowę życia. Jest to, w moim odczuciu, znakomita fotografia o wyważonej kompozycji i trafionej atmosferze. Zrobiona została w 1963 roku przez ojca. Albo w 1967 przez mamę. Widziałem ją na pewno wielokrotnie kiedy byłem małym chłopcem, ale wtedy nie zapisała mi się szczególnie w pamięci. Teraz stała się przyczyną pytań i rozmyślań o młodzieńczych wyborach, emigracji, o własnym miejscu na ziemi, o sztuce i o krajobrazie. Kim jestem? Co jest dla mnie ważne? Czy w moich pracach udaje mi się znaleźć siebie, a także rzeczy dla mnie istotne i w przekonywujący sposób podzielić się nimi z odbiorcą? Mała fotografia przypomniała mi o sile ekspresji i o ponadczasowym poczuciu spokoju i równowagi jaki dać może artystyczny kontakt z otoczeniem, przyrodą, krajobrazem.
Okolice Utrechtu, jednego z większych miast Holandii znam dosyć dobrze z licznych wędrówek i jeszcze częstszych eskapad rowerowych, które podejmowałem od początku przeprowadzki z Krakowa, a które stały się coraz częstsze w ostatnich latach. Jednak dotychczas nie miałem potrzeby albo odwagi, żeby próbować schwytać piękno wspaniałych, szczególnie leśnych a także bagiennych krajobrazów, na papierze. Rajdy po ulubionych ścieżkach rowerowych prowadzące przez stare dębowe aleje, wrzosowiska, piaszczyste pagórki i wały pośród bagien przynosiły (i nadal przynoszą) radość, którą trudno było się podzielić z najbliższym otoczeniem. Zainspirowany znalezioną fotografią już pod koniec lutego, kiedy puściły mrozy, ruszyłem w teren (lasy kolo Maarn, miedzy Utrechtem a Arnhem) ze szkicownikiem pod pachą. Jak za studenckich lat kiedy to zamiast siedzieć w pracowni włóczyłem się po okolicach Krakowa robiąc rysunki pozwalające nie tylko zaliczyć semestr, ale szczególnie ćwiczące wrażliwość i budujące warsztat. Kilka wędrówek zaowocowało zadawalającymi rysunkami i na nowo odnalezionym poczuciem bliskości z przyrodą.
Na obecnej wystawie nie ma szkiców bezpośrednio z natury, ale zobaczyć można rysunki wykonane tuż po powrocie z długich wycieczek rowerowych - coś w rodzaju klipów, tyle że na papierze. Są tez rysunki silikonowe - miłość (szczera) do przyrody nie oznacza, że przestaję być pełnokrwistym mieszczuchem, którego fascynują oryginalne formalne artystyczne wyzwania. Oczywiście pokazuję też pejzaże z „wiatrakiem ojców".
Tradycyjnie wielu mieszkańców Opolszczyzny podróżuje do Holandii: do pracy, w interesach a także turystycznie. Z tego względu mam nadzieję, że moja wystawa w Opolu wzbudzi dodatkowo ciekawość publiczności. Wystawa w galerii Aneks jest moją drugą wystawą indywidualna w GSW w Opolu. Cieszę się bardzo, że znów mam możliwość pokazania moich prac opolskiej publiczności.
Tomasz Vetulani, Utrecht , 1 kwietnia 2011
Tomasz Vetulani (ur. 1965, Kraków). Studia na wydziale malarstwa, ASP im. Jana Matejki w Krakowie (1986-91), dyplom w pracowni prof. Juliusza Joniaka. Od 1991 roku mieszka i pracuje w Utrechcie (Holandia). Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, tworzy formy trójwymiarowe (rzeźby, instalacje).
Dodaj do:
|