| A to Polska właśnie! - malarskie felietony Jacka Sroki | Galeria Grafiki i Plakatu |
| Recenzje - Ewa Fijołek | |||
![]() Warszawska Galeria Grafiki i Plakatu przywitała mnie obrazem dość prozaicznym – pierwsze, co zobaczyłam po wejściu na wystawę „Europa bez Polski” Jacka Sroki, to grafiki przedstawiające różne rodzaje... wędlin. Dopiero po chwili zauważyłam obok nich inne wizerunki, mianowicie jedzących ludzi i wyjadającego z miski psa. Dość zaskakujący widok na wejście jak na wystawę o takim tytule. Zbiór obejmuje bardzo szerokie spectrum tematów i zjawisk. Każde płótno i grafika przedstawiają jakąś historię. Ale co je wszystkie łączy? Czy można znaleźć wspólny mianownik dla obrazów uciętych nóg, Pałacu Kultury i kiełbasy? Jacek Sroka obserwuje polską rzeczywistość, niemal przenika ją ze wszystkich stron, a później z ironią i poczuciem humoru przekłada na swoje malarstwo. Tworzy własne, niepowtarzalne narracje oparte na charakterystycznych dla naszego narodu zjawiskach kulturowych i w zabawny sposób nawiązuje do problemów współczesnego społeczeństwa i świata. Na jednej ścianie zostały zebrane trzy dość wyraziste obrazy o tematyce politycznej – mapa Europy przedstawiona bez Polski, za to z okrągłym białym kołem na miejscu naszego kraju, natomiast obok – mapa Europy z nowym, nieznanym mi wcześniej podziałem, oznaczonym nazwami przypominającymi chińskie nazwy. Pomysłowy i nieco prowokacyjny pomysł. Bo rzeczywiście – czym byłaby Europa bez Polski? I jak mógłby wyglądać nasz kontynent jeśli, parafrazując słowa Wyspiańskiego, Chińczycy będą się trzymać zbyt mocno? Oczywiście Sroka nie odpowiada na te pytania, jedynie je zadaje z błazeńskim uśmiechem. Jednak czy jego pomysły są jedynie hipotezą, alternatywną wersją historii czy wyrazem faktycznego lęku o przyszłość? I jak w zestawieniu z tymi dwoma wizjami wypada czerwony obraz ukazujący białe twarze wygięte w złośliwym grymasie, grożące pięści a między tym wszystkim napisy „Polska, Polska”? Odpowiedź na te pytania pozostawiam odbiorcom. To współcześni Polacy są głównymi bohaterami grafik - felietonów Sroki. W zasadzie każdy z obrazów opowiada zupełnie inną historię. Część wizerunków została opatrzona podpisami. Malarz posługuje się wspólnymi dla społeczeństwa symbolami, takimi jak słynny Che Guevara czy Superman. Artysta jednak obniża ich rangę i zmienia znaczenie. Che jako tatuaż na lędźwiach nierówno, nieładnie opalonej kobiety przestaje być kojarzony z jakąkolwiek rewolucją, staje się za to bezwartościowym elementem konsumpcyjnej papki, którą jesteśmy karmieni każdego dnia. Inne płótno, w zasadzie dyptyk, to z kolei galeria męskich stóp w skarpetach i sandałach, niestety dość typowego zestawu noszonego przez rodaków. W wizjach Sroki jest coś z klimatu „wojny polsko – ruskiej pod flagą biało – czerwoną”, jest trochę estetyki dresiarstwa, klimatu blokowisk i bójki na dworcu PKS. Jest i typowo wiejska atmosfera „samych swoich”, która została zbudowana przy pomocy wizerunku pieca kaflowego, a obok niego wielkiej baby w chuście i panów grzejących kiełbaski przy wspólnym ogniu. Podsumowaniem może być obraz przedstawiający ustawionych jeden na drugim umięśnionych mężczyzn, którzy dosłownie i w przenośni składają się na obraz drabiny społecznej malowniczo układającej się w napis „dupa”. Malarz porusza także aktualny problem męskości i kobiecości. Supermężczyzna ma zwieszoną smutno twarz, kryje ją w dłoniach, jakby płakał. Czy to oznaka kryzysu męskości? Czy Superman przestał być potrzebny? A może zwyczajnie nie może już patrzeć na to, co dzieje się wokół niego? Również kobieta i kobiecość sprowadzona została do roli towaru. Sprzedawczyni w sklepie spożywczym ze zblazowaną miną pokazuje obwisły biust, zaś mężczyzna w garniturze w czterech tanecznych krokach rozbiera swoją partnerkę. Większość przedstawicielek płci pięknej przedstawionych w zbiorze jest rozebrana i prezentuje swoje mniej lub bardziej wątpliwe wdzięki. Dokładnie zasłonięte są jedynie starsze panie, które prawdopodobnie nie mają już czym się pochwalić. Artysta odwołuje się także do estetyki Polski Ludowej – mam na myśli przedstawienia starych modeli autobusów i tramwajów, a także specyficzny styl malowania postaci przypominający nieco plakaty propagandowe. Malarz miesza ze sobą klimaty i konwencje, pop - art miksuje z gazetową satyrą na współczesność. Nie boi się przy tym mocnych słów i kolorów. Jacek Sroka to wyrazisty karykaturzysta rzeczywistości. Odbiorca jego obrazów może czuć się dotknięty albo rozbawiony, może być urażony, zafascynowany albo wręcz zażenowany, skala emocji jest szeroka. Ale jednego jestem prawie pewna – nie pozostanie obojętny. Tekst: Ewa Fijołek Fotografie: Ewa Fijołek Jacek sroka Europa bez Polski – wystawa malarstwa Galeria grafiki i Plakatu w Warszawie Wystawa trwa do 6 października 2011
|




















