| Rozmowa z Haliną Mrożek | Między rzeźbą a modą w MOCAK-u |
| Recenzje - Ewa Fijołek | |||
![]() Z Haliną Mrożek spotkałam się w Muzeum Sztuki Współczesnej w dniu wernisażu wystawy Między rzeźbą a modą. Należy do osób obok których nie da się przejść obojętnie. Cierpliwie i z naturalną pewnością siebie odpowiadała na wszystkie pytania dotyczące tworzenia jej ekstrawaganckich kreacji. Ewa Fijołek: W swoich wywiadach często mówi Pani o stroju jako o masce, którą przybieramy. Jaki związek zachodzi pomiędzy modą a psychologią? Halina Mrożek: Ubiór to narzędzie, interakcja człowieka z otoczeniem prowokuje kreowanie masek. W relacjach ze światem odzienie staje się osłoną, pancerzem, kamuflażem. Pozwala nam umiejscowić siebie w społeczeństwie. Posługujemy się nim, aby wywołać konkretne wrażenie - chcemy przyciągać, oczarowywać, błyszczeć, a czasami pozostać niewidoczni, wtopić się w tłum. Wszyscy się ubieramy, jesteśmy zarazem twórcami oraz nośnikami masek. Ubranie, początkowo pełniące funkcję ochronną, stopniowo przeistaczało się w strój, potem kostium, by ostatecznie uwolnić się i przeobrazić w formę ekspresji artystycznej. Moment, kiedy zaciera się granica pomiędzy użytkowym a wykreowanym, to moment w którym pojawia się pytanie o relację człowieka z własnym wnętrzem, ciałem oraz społeczeństwem. Strój jest definiowanym przez wieki elementem kultury materialnej. Plasuje nas na szczeblach drabiny społecznej, określa funkcje, przywileje, daje władzę, pozwala manipulować. EF: Czy zadaniem mody ma być raczej zakrywanie czy uwydatnianie? HM: To bardzo indywidualna sprawa. Tak jak powiedziałam wcześniej, ubiór jest narzędziem, którym posługujemy się w zależności od tego jak się czujemy, jak chcemy być postrzegani. Jeśli czujemy się piękni, to pokazujemy się, prezentujemy, odkrywamy. Jeśli jest odwrotnie, ubranie działa jak pancerz. Chroni nas przed wrogim, wścibskim spojrzeniem. EF: A czy Pani projekty oddają własne nastroje i osobowość czy chodzi raczej o ukazanie psychologii drugiego człowieka? HM: Kreuję odzienia metaforyczne. Staram się uchwycić namacalną formę "mentalnego" obrazu. Nie przedstawiam konkretnych osób, nie definiuję płci. Na pewno po części są to maski, które czuję w sobie, jednak przede wszystkim skupiam się na obserwacji i komunikatach jakie odbieram z otoczenia, akie obserwuję. EF: Dobór modelek jest przypadkowy? HM: Dobór modelek i modeli np. do sesji zdjęciowej nigdy nie jest przypadkowy, często zajmuje wiele czasu. Jednak tworząc kolekcję nie myślę o przeznaczeniu dla określonych osób. Często pojawia się pytanie o kwestię płci; również ona nie jest dla mnie istotna. Większość z zaprojektowanych przeze mnie kreacji powstała bez konkretnego przeznaczenia dla kobiet czy mężczyzn. Skupiam się bardziej na komunikatach, jakie bez względu na płeć niesie ze sobą strój. EF: Które elementy rzeźby wykorzystuje Pani w modzie? Jaka jest różnica w użyciu środków? HM: Zamiłowanie do doświadczania materii, kontaktu z tworzywem - to dla mnie bardzo ważne. Wszystkie prace wykonuję samodzielnie, własnoręcznie. W swoich kreacjach w większości, pożytkuję się doświadczeniem rzeźbiarskim. Najważniejszy jest dla mnie rezultat. Dobór środków uzależniam od efektu jaki chcę osiągnąć. Czasami są to tekstylia, które naturalnie występują w modzie, a czasami inne tworzywa, materie przepisane dziedzinie rzeźby. EF: Jakich materiałów najczęściej Pani używa? HM: Trudno powiedzieć jakich najczęściej... Tak jak widać na wystawie, to bardzo płynna, zróżnicowana kwestia. EF: A jaki zachodzi związek między rzeźbą a modą? HM: Rzeźba nie jest modą, jednak pewne realizacje z dziedziny mody pretendują do miana rzeźby. Ja traktuję modę jako nowoczesną formę rzeźby. Coś więcej niż obiekt galeryjny przypisany określonej przestrzeni. Moje "rzeźby" powstają z myślą o ciele, pracują z nim, poruszają się, wychodzą poza przestrzeń galeryjną. EF: A co z przekroczeniem granic? Czy w ogóle istnieją granice między modą a rzeźbą? HM: Dla mnie najważniejsza jest forma, jej struktura, wydźwięk, siła rażenia... Myśląc o kolejnych realizacjach, kwestie wygody czy krawieckiego wykroju nie są wyznacznikiem. Nie wiem czy w kontekście moich realizacji można mówić o jakichś granicach. Dla mnie te dziedziny łączą się ze sobą i wydaje mi się, że płynnie poruszam pomiędzy jedną i drugą. Abstrahując jednak od moich kreacji - uważam, że odzienie przestaje być ubiorem, gdy jego forma stając się dziełem wyobraźni artysty, traci swoje funkcje użytkowe. EF: Co stanowi dla Pani źródło inspiracji? HM: Bardzo wiele rzeczy, sytuacji, stanów. Wrażliwy człowiek odnajduje inspiracje wszędzie. Czasem to jakieś zestawienie kolorów, kiedy indziej intrygująca materia. Pod wpływem otoczenia moja wyobraźnia bezustannie kreuje, tworzy nowe obrazy, formy, konstrukcje. Szeroko otwarte oczy i wyostrzone zmysły są jak bezwarunkowy przymus czerpania z estetycznych dóbr otoczenia.. EF: Dziękuję za rozmowę. HM: Serdecznie dziękuję. Film z otwarcia wystawy tutajfot. Ola Idzikowska / Jerzy Nadzionek ![]() Recenzja z wystawy Haliny Mrożek i Anny Okrasko w MOCAK-u tutajHalina Mrożek | Między rzeźbą a modą MOCAK Kraków Wystawa trwa do 30 października 2011
|























