Reklama



Najbliższe wernisaże:

Zdjęcie tygodnia:

Informator
Poland-Art

Folder Informator Poland-Art

Bezpłatny, drukowany folder informacyjny, dostępny w galeriach sztuki, muzeach oraz instytucjach kultury.
Więcej …


Konkursy:

Konkurs na plakat 13. edycji Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu
Nazwa: Konkurs na plakat 13. edycji Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu

Organizator: Stowarzyszenie Filmowe CinéEuropa

Termin: 3 maja 2012

www.laf.net.pl
Więcej …

Zobacz galerie:

Warsztaty, wykłady, spotkania

Gimnazjum hebrajskie w Krakowie - rozmowa z Piotrem Figielą, kuratorem wystawy
Recenzje - Grzegorz Tomczewski
stara_synagoga_gimnazjum_hebrajskie_1918-1939

To oni, uczniowie Gimnazjum Hebrajskiego w Krakowie tworzyli upragnioną od dwóch tysięcy lat ojczyznę, Izrael.
Pamiątki z lat szkolnych: zrekonstruowany specjalnie dla celów wystawy sztandar, książki autorstwa absolwentów i nauczycieli, kultowa fajka Michała Feldbluma, czy polskie i hebrajskie świadectwa. 
Takie skarby możemy zobaczyć na wystawie w Starej Synagodze na krakowskim Kazimierzu. Te przedmioty pomagają poznać ludzkie, 
polsko-żydowskie historie, historie ludzi-budowniczych Izraela. 
O roli gimnazjum i wyjątkowych osobistościach szkoły opowiada kurator wystawy Piotr Figiela*.


Jak doszło do powstania Gimnazjum Hebrajskiego w Krakowie?




Pod koniec XIX wieku w Krakowie pojawiła się grupa zasymilowanych do kultury polskiej syjonistów. To oni marzyli o własnej szkole, która wychowywałaby młodzież w duchu kultury nowohebrajskiej. Historia chciała, że po kongresie w Bazylei ruch, który za swój nadrzędny cel stawiał sobie utworzenie państwa żydowskiego w Palestynie nabrał na sile.

Marzenia się spełniły.

Tak, wszystko za sprawą Salomona Lesera. To on doprowadził do powstania gimnazjum. 
Ideą Lesera było pozyskanie dzieci z rodzin tradycyjnych. Ortodoksyjne rodziny nie godziły się jednak z syjonistyczną wizją szkoły. W latach międzywojennych przeszkodą w edukacji żydowskiej młodzieży w szkole hebrajskiej było często negatywne nastawienie pobożnych dziadków, posługujących się językiem jidysz, uważających język hebrajski za święty. Wobec tego starsze pokolenie wolało, paradoksalnie, aby ich wnukowie chodzili do szkoły polskiej.

Wszystko przez święty język hebrajski.


Przedmioty judaistyczne, takie jak nauka Tanachu, historia czy literatura żydowska były nauczane właśnie po hebrajsku. To nie była jedyna przeszkoda. Drugą był koedukacyjny charakter gimnazjum.

Jak zatem Leserowi udało się przeistoczyć ideę w rzeczywistość?


Salomon Leser wykonał wielką pracę. Chodził od domu do domu zbierając datki. Dzięki tym funduszom zbudowano pierwszy budynek szkoły przy Brzozowej, na krakowskim Kazimierzu.

Najważniejszą ideą hebrajskiego gimnazjum było połączenie niespójnych postaw polskiego patriotyzmu  i syjonizmu.


To najbardziej intrygująca kwestia. Kluczem do odpowiedzi jest postać postępowego rabina doktora Ozjasza Thona, a jednocześnie posła na Sejm II Rzeczypospolitej. To on idealnie połączył postawę świadomego swoich praw i obowiązków obywatela polskiego, a z drugiej strony świadomego narodowo Żyda, działającego na rzecz stworzenia nowego państwa, narodowej ojczyzny oczekiwanej od blisko dwóch tysięcy lat. 
Thon był dobrym duchem tej szkoły i bardzo jej sprzyjał. Potwierdzają to mieszkający w Izraelu dawni uczniowie Gimnazjum. Lina Rosenberg wspomina, że uczniowie byli wychowani jednocześnie w duch polskiego patriotyzmu i syjonizmu.

Właśnie taką postawę reprezentował Michał Feldblum.

Feldblum reprezentuje idealny model wychowania szkoły hebrajskiej. Załóżmy, że nastroje antysemickie w Polsce lat trzydziestych opadają, a III Rzesza nie zagarnia terytorium naszego państwa i Shoah nigdy nie ma miejsca. Wielu absolwentów Gimnazjum Hebrajskiego zostaje w Polsce i tu dzięki wychowaniu w duchu polskim rozwija swoje kariery. U Michała Feldbluma zwycięża duch hebrajski. Do rangi symbolu urasta opuszczenie przez niego Krakowa w dniu 18 urodzin (t.j. 6 X 1936 r.) i wyjazd do Palestyny. Tam zaciąga się do paramilitarnej Hagany i jeszcze przed II wojną światową walczy w operacjach przeciwko Arabom i Brytyjczykom. Po dwóch latach wraca do Krakowa i opowiada o wszystkim, co przeżył swoim podopiecznym ze szkolnej organizacji skautowej Ha-Cofeh.

Co świadczyło o tych skrajnych postawach – dom, wychowanie, polskość czy/i żydowskość?

Żydzi w międzywojennym Krakowie stanowili 25% populacji miasta, 60% z nich była zasymilowana, resztę stanowili ortodoksi. Tutaj decydował dom i panująca  w nim  atmosfera. Dużą rolę odgrywała też tradycja. Nawet w najbardziej zasymilowanych domach starano się ją zachować.

Żydzi zdecydowanie byli bardziej związani z Krakowem, niż z budującymi się kibucami w Izraelu.

Perspektywa kibucu była zdecydowanie nowa i wręcz egzotyczna. Praca na roli i kolektywizm był zupełnie innym doświadczeniem, niż handel w Krakowie. Szkoła niejako przygotowywała do pracy w kibucu, miała nawet swoją kolonię rolniczą, ale to rozwój duchowy i  humanistyczne wartości były w gimnazjum najważniejsze.

Właśnie takie przekazywał wybitny polonista Juliusz Feldhorn.


W XX wiecznym Krakowie to był prawdziwy człowiek renesansu. Był pisarzem, poetą, tłumaczem, pedagogiem, znawcą nowinek technicznych, historykiem sztuki, a nawet aktorem. Generalnie należał do śmietanki kulturalnej Krakowa, reprezentował awangardę. A nauczycielem był bardzo wymagającym. Uczył i przekazywał prawdziwe wartości. Na jego lekcjach uczniowie deklamowali klasyków, a nawet odgrywali scenki teatralne. 
Feldhorn był postrzegany jako tuba polskości. Utożsamiano go z asymilacją. Umiłował kulturę i historię Polski, co zaszczepiał swoim uczniom. Wszyscy jego uczniowie wzięli przykład ze swojego mistrza. W przyszłości stawali się, tak jak on ludźmi wybitnymi, byli jednocześnie poetami, pisarzami, filmowcami, tłumaczami i pedagogami.

Feldhorn był niesamowicie aktywny, czy istnieje coś czego się w swoim życiu nie podjął?


Kiedy otrzymał propozycję objęcia stanowiska na Uniwersytecie Jagiellońskim, za cenę przejścia na katolicyzm, jednoznacznie odmówił. Posiadał dualistyczna polsko-żydowską tożsamość. Cechował go humanitaryzm i solidarność. Potrafił jedna skrajnie demonstrować własną żydowską tożsamość. W czasie wojny rodzina Feldhornów (Juliusz, jego żona Stella i córka Maria), ukrywająca się w Swoszowicach, została wykryta przez Gestapo.  Córka  Feldhornów, Marysia na prośbę mamy uciekła. Stella nie miała tyle szczęścia. Została aresztowana. Dowiedziawszy się o tym, Juliusz sam zgłosił się na Gestapo i ujawnił swoje pochodzenie, wtedy rozstrzelano ich oboje. Wyzwolenia już nie doczekali.

Trudno było zostać w Krakowie po wojnie. Antysemityzm był naprawdę silny, o czym świadczy pogrom Żydów na krakowskim Kazimierzu już w sierpniu 1945 roku. Ci którzy wyjechali stanowili większość, która budowała nowe państwo. Jaka była faktyczna rola uczniów gimnazjum w tworzeniu od podstaw państwa żydowskiego w Palestynie?


Rola była wielka. Największą rolę odegrał Michał Feldblum, w Izraelu jako Michael Michael. Brał udział w wojnie o niepodległość. Po powstaniu Izraela w latach 40. i 50. był już naczelnikiem okręgów wojskowych. Brał udział w wojnie o Kanał Sueski i w wojnie sześciodniowej. Był attaché wojskowym w Turcji i Jugosławii,  następnie ambasadorem w krajach afrykańskich. Najwięcej zyskał w Indiach, gdzie jako konsul otrzymał od premiera Nehru osobisty stopnień ambasadora. Ostatecznie osiadł w Izraelu, został dyrektorem Instituto Central de Relaciones Culturales Israel-Iberoamérica España y Portugal w Jerozolimie. Ta postać z pewnością zainspirowała do wyjazdu do Palestyny wiele osób, jeszcze przed tragedią Shoah. A takich biografii jest dużo więcej.

To polityczne zasługi. A kulturalne? Co z późniejszymi twórcami nowej kultury izraelskiej, takimi jak Gross czy Bau?

Natan Gross w 1946 roku ukończył Kurs Przeszkolenia Filmowego w Krakowie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po otrzymaniu dyplomu reżyserskiego wyjechał w towarzystwie Wojciecha Hassa do Łodzi, gdzie pracował dla Polskiej Kroniki Filmowej. Wspólnie z Saulem Goskindem tworzył filmy w jidysz i po hebrajsku. Pasję, która później przerodziła się w zawód wykorzystał po 1950 roku w Izraelu. To tam tworzy nową kulturę hebrajską.

Podobnie Józef Bau. Gimnazjum skończył w 1939 roku, po wojnie studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Wyjechał z Polski w 1950 roku.
Obaj mieli wpływ na podwaliny kultury państwa izraelskiego. Bau zaprojektował czcionki tytułów większości filmów izraelskich z lat 50. i 60.  Należał do prestiżowych izraelskich organizacji zrzeszających grafików.

Czy oni mieli nadzieje na swoją polskość? Czy chcieli żyć w powojennej Polsce, która dla wielu była jedynie cmentarzem?!


Po Holocauście Polska była dla Żydów wielkim cmentarzem, to prawda. Tylko nieliczni przeżyli, a większość z nich straciła całą rodzinę. Nie wiedzieli co robić dalej.  Odpowiedź przyszła w 1948 r., kiedy powstał ich wymarzony kraj, ojczyzna. Wynieśli ze szkoły wykształcenie i doświadczenie, które z pewnością pomogły wielu w lepszym starcie. Jednak rzeczywistość okazała się trudna. Bez dobrej znajomości języka hebrajskiego było im ciężko. Tak jak Józef Bau, zaczynali od zera.

A postać Benziona Katza - pierwszego rektora uniwersytetu w Tel-Avivie?

To nie tylko rektor, ale przede wszystkim jeden z założycieli uniwersytetu. Osoba Benziona Katza, nauczyciela języka hebrajskiego, pozwala zrozumieć jak wysoki poziom nauczania otrzymywali gimnazjaliści z krakowskiej ulicy Podbrzezie. Warto dodać, że aż pięciu wykładowców uniwersyteckich nauczało w hebrajskiej szkole. Wysoki poziom nauczania sporo kosztował. To była szkoła prywatna, a jej uczniowie płacili bardzo wysokie czesne. Dzisiaj 60 złotych, nic nie znaczy, a wtedy pod koniec lat 30., te pieniądze równały się dwukrotnej pensji  robotnika. Dlatego szkolę było stać na takich fachowców i profesjonalne wyposażenie.

Jeśli czesne było takie wysokie to ile osób wychowało gimnazjum, to była elitarna szkoła?


Tak, to była elitarna placówka, ale nie tylko dla bogatych. Pieniądze pochodzące z czesnego były wypłacane nie tylko nauczycielom. Gimnazjum oferowało stypendia, dla  zdolnych, których nie było stać na czesne, były też różnego rodzaju ulgi, przykładowo gdy do szkoły chodziło dwoje dzieci z jednej rodziny to czesne było rozbijane na pół. Przez 20 lat działania W Gimnazjum Hebrajskim wykształcono aż pięć tysięcy uczniów.

Czy to prawda, że absolwenci gimnazjum otrzymywali lepszy start?

Tak, dzięki maturze zdanej w Gimnazjum Hebrajskim mieli wolny wstęp na Uniwersytet Jagielloński i Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie. Świadectwa szkolne dawały absolwentom wielkie możliwości. Absolwenci otrzymywali podwójne dokumenty, w języku polskim oceniano wykształcenie ogólne, a po hebrajsku przedmioty judaistyczne. Jest to szczególnie ważne w kontekście ówcześnie funkcjonujących ograniczeń wobec Żydów, takich jak numerus nullus czy numerus clausus.

Natan Gross napisał w jednej ze swoich książek takie oto słowa o gimnazjum: „Czym się różni szkoła hebrajska od polskiej szkoły? Tym, że w polskiej szkole Żyd musiał być dobrym uczniem, lepszym może od innych, a w hebrajskiej mógł sobie pozwolić być złym uczniem, lekceważyć lekcje i nauczycieli, dokazywać, ile dusza zapragnie, chodzić na labę – i w ogóle: szkoła hebrajska to była oaza, wyspa izolowana od rzeczywistości polskiej, choć Polska i jej polskość we wszelkich jej przejawach, i to przejawach najlepszych, była tu, w naszej hebrajskiej szkole reprezentowana i sprzedawana, powiedziałbym, lepiej niż żydowskość”. Gdzie się podział wysoki poziom nauczania? 

Wyobraźmy sobie jest połowa lat 30. XX wieku. Po śmierci Marszałka Piłsudskiego, którego portrety wisiały w klasach wraz z portretami prezydenta Mościckiego, fala antysemityzmu wzrasta. Do szkoły polskiej chodzi kilku żydowskich uczniów. Aby być traktowanymi na równi z Polakami, muszą być prymusami, ciągle uważać by nie „podpaść”. Zupełnie inaczej było w Gimnazjum Hebrajskim. Tam, jak podaje Gross wszyscy byli równi, stąd mogli pozwolić sobie na rożnego rodzaju swawole.

To była ta odosobniona wyspa.


Dokładnie. To była szkoła żydowska, więc siłą rzeczy nie było tam antysemityzmu. Warto zaznaczyć, że uczniowie będąc odizolowani od polskich rówieśników, czerpali to, co najlepsze z kultury polskiej i historii. Uwielbiali zwłaszcza narodowych wieszczów: Mickiewicza, Słowackiego i Norwida.  


*Piotr Figiela  – asystent w Oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa w Starej Synagodze, absolwent Instytutu Historii UJ i Katedry Judaistyki UJ, zajmuje się historią Żydów krakowskich w okresie międzywojennym.

Wywiad przeprowadził: Grzegorz Tomczewski


Wystawa To była hebrajska szkoła w Krakowie. Gimnazjum Hebrajskie 1918-1939
Stara Synagoga | Muzeum Historyczne Miasta Krakowa
Wystawa trwa do 15 kwietnia 2012


FOTORELACJA Z OTWARCIA WYSTAWY.



fot. Jerzy Nadzionek / Poland-art

Dodaj do:

Wykop    Facebook