Reklama



Najbliższe wernisaże:

Zdjęcie tygodnia:

Informator
Poland-Art

Folder Informator Poland-Art

Bezpłatny, drukowany folder informacyjny, dostępny w galeriach sztuki, muzeach oraz instytucjach kultury.
Więcej …


Konkursy:

Konkurs na plakat 13. edycji Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu
Nazwa: Konkurs na plakat 13. edycji Letniej Akademii Filmowej w Zwierzyńcu

Organizator: Stowarzyszenie Filmowe CinéEuropa

Termin: 3 maja 2012

www.laf.net.pl
Więcej …

Zobacz galerie:

Warsztaty, wykłady, spotkania

Oswajanie bestii. Nowy socjalizm w Bunkrze Sztuki
Recenzje - Karolina Lipczyńska
Recenzje/Olivier_Ressler

W opustoszałym wakacyjnie Bunkrze Sztuki można wciąż stanąć oko w oko z instalacją Oliviera Resslera. Jeśli na podstawie jej długiego retorycznego tytułu: Socjalizm zawiódł, kapitalizm zbankrutował. Co dalej? pozwolicie sobie snuć wnioski o profilu odbiorcy, nie pomylicie się. W rzeczy samej jest to wakacyjna propozycja dla intelektualistów społecznie i politycznie zaangażowanych o poglądach lewicowych. Sądząc po tłumach na wykładzie Slavoja Žižka, który nie tak dawno zawitał w Krakowie, wystawa Resslera powinna znaleźć publiczność. Miejmy nadzieję, że pozostali nie poczują się odstraszeni. A jeśli tak, trudno.
Jeszcze trudniej określić ramy gatunkowe przedsięwzięcia autora. Czy można je nazwać wystawą dzieł sztuki, artystyczną instalacją, happeningiem? Niezupełnie, teksty kultury, z którymi widz wchodzi w dialog, to przede wszystkim filmy dokumentalne, dla których równie dobrą oprawę stanowiłaby sala kina studyjnego. Widz skonfrontuje się z dwiema projekcjami na wielkim ekranie, umieszczonymi w osobnych salach. Zwiedzający (włącznie z piszącą te słowa), zanim wgryzą się w treść, mogą błędnie ulec prymitywnej dialektyce i uwierzyć, że najpierw zostanie im unaoczniona klęska socjalizmu, a następnie stawią czoła bankructwu kapitalizmu. Pomyłka. Pierwszy film, obrazujący żmudne wznoszenie socjalistycznego gmachu, to praca zatytułowana Gmina w budowie, i w istocie jest próbą odpowiedzi na zawarte w tytule pytanie Co dalej?

Zatem zwiedzanie proponuję zacząć od sali położonej w głębi i emitowanego tam na dwóch komplementarnych ekranach dokumentu, od tytułu którego nazwę zaczerpnęła wystawa. Film skonstruowany jest zgodnie z formułą „gadających głów”, to seria wywiadów przeprowadzonych z handlarzami na bazarze w stolicy Albanii. Z ich wypowiedzi układa się spójna wizja kraju postkomunistycznego, który nie uporał się z transformacją. Ustrój się zmienił, co nie oznacza, że zmieniły się elity rządzące, ponieważ funkcjonariusze poprzedniego systemu doskonale odnaleźli się w gospodarce wolnorynkowej. Zbili fortuny podczas prywatyzacji fabryk i przedsiębiorstw oraz na ich sprzedaży zachodnim inwestorom. Dla „zjadacza chleba” obalenie reżimu komunistycznego oznacza jedynie brak miejsc pracy i biedę, która skazuje na życie pozbawione godności. Bohaterowie Resslera mówią, że 95% społeczeństwa głoduje, by pozostałe 5% mogło pławić się w nieprzyzwoitym bogactwie. Rozwarstwienie społeczne i nierówny podział dóbr skutkują rozpaczliwą frustracją, poczuciem bezsilności. Według Albańczyków jedyne rozwiązanie stanowi emigracja, nie wierzą w możliwość zmian w kraju. Czyżby nie było innej drogi? Widz skłonny jest przyznać im rację.

Doskonałym chwytem kompozycyjnym okazało się fotografowanie sprzedawców w ich miejscu pracy – świątyni handlu, prototypowej galerii handlowej. Tłem przygnębiających opowieści są dekoracje z manekinów ubranych w suknie ślubne oraz reklamujących męskie garnitury, ściany z chińskich tenisówek  i okularów przeciwsłonecznych. Obfitość towarów i możliwość dokonywania konsumenckich wyborów niegdyś symbolizowały ziemię obiecaną kapitalizmu, teraz godzą w jałowość starych tęsknot. Pracownicy stoisk muszą pracować siedem dni w tygodniu, dziesięć godzin dziennie, by utrzymać siebie i swoje rodziny. Ceny towarów są tak zawyżone, że niewielu stać nawet na zakupy spożywcze. Jednym słowem, są wyzyskiwani. Nie rozumieją, jak to możliwe, że w poprzednim ustroju żyli na innym poziomie. Wśród rozmówców jest matematyk – były wykładowca uniwersytecki; towaroznawczyni – była kierowniczka dostaw.

Pisarz albański, Fatos Lubonja, alarmował świat zbiorem publicystycznych esejów Albania – wolność zagrożona. Krótki metraż Oliviera Resslera jest kolejnym ważnym głosem w sprawie Albanii, ale wskazuje także na problemy ponadnarodowe, właściwe państwom zachodnim procesy ekonomiczne rozsadzające społeczeństwa. Na sąsiadującym ekranie, niejako w kontrapunkcie dla głównego strumienia informacji, w grobowej ciszy wyświetlane są fotografie dawnych państwowych fabryk i zakładów produkcyjnych. Przeważająca większość przeszła w ręce zachodnich koncernów. Przeprowadzono czystki, pracę straciło większość załogi. Pozostałe stoją odłogiem, niszczeją. Stanowią pomniki pogrzebanej prosperity, milcząco dając świadectwo niezrozumiałej i nierozumnej ekonomii.




W sali obok rozgrywa się zupełnie inny spektakl. Dlaczego więc wydaje się, że to element  tej samej układanki... Gmina w budowie trwa półtorej godziny. Pani pilnująca mruga do mnie porozumiewawczo „Niech Pani obejrzy dziesięć minut... zorientuje się Pani o co chodzi” Rada udzielona ze szczerego serca mówi sama za siebie – akcja filmu nie płynie wartko. Przez większą część czasu przed oczyma widza toczą się żmudne zebrania, dysputy, wiece. Twórcy filmu  (Olivier Ressler i Dario Azzellini) postawili sobie za cel obserwację pracy zgromadzeń komunalnych w miasteczkach i gminach Wenezueli pod socjalistycznymi rządami Hugo Cháveza. Nie nadużywają montażu, nie stosują komentarza, sprawiając wrażenie aideologicznej rejestracji. Wbrew pozorom film jest wciągający, prezentuje tryby demokracji, rozumianej jako faktyczne rządy wszystkich obywateli, pokazuje narodziny samorządności i odpowiedzialności za lokalną ojczyznę. Tylko dlaczego po kręgosłupie przechodzi dreszcz, gdy przemawia młody rewolucjonista? Obłąkańczy wzrok i niezdrowa nadruchliwość nie budzą zaufania –  choć mogą oznaczać oddanie sprawie, nie wykluczają fanatyzmu. Autorzy nie zajmują stanowiska bezpośrednio, jednak można domyślać się, że darzą sympatią lud wenezuelski, który wspólnie rozwiązuje swoje małe problemy – ustala trasę przejazdu śmieciarki, zapewnia opiekę medyczną najuboższym, głowi się nad ocaleniem rezerwatu przyrody. Tymczasem dłużące się w nieskończoność zebrania i narady, składane w ich trakcie sprawozdania ze sprawozdań, w których mnoży się specyficzna terminologia przypominająca Orwellowską nowomowę, nie wzbudzają już takiego entuzjazmu.

Poprzedni projekt wiedeńskiego artysty: Alternatywna ekonomia alternatywne społeczeństwo zbiera wypowiedzi specjalistów z zakresu politologii, ekonomii, stosunków międzynarodowych, stanowiące reakcję na współczesny kryzys gospodarczy i problemy społeczne. W istocie naukowcy starają się skonstruować odpowiedź na dręczące pytanie: Co dalej? (Wszystkie transkrypcje w polskim tłumaczeniu można przeczytać pod adresem http://eipcp.net/transversal/0805). W wielu tekstach powraca pojęcie demokracji inkluzywnej (przeznaczonej dla ogółu), czy też uczestniczącej. Stanowi ona przeciwwagę dla demokracji reprezentacyjnej, charakterystycznej dla większości państw zachodnich, która oferuje członkom społeczeństwa pozorne wybory, skazując ich często na bierność w sferze politycznej. Demokracja inkluzywna, oparta na zasadzie rządów bezpośrednich, gdzie każdy obywatel bierze udział w życiu politycznym i ma odczuwalny wpływ na podejmowane decyzje, w istocie oznacza nowy socjalizm, wraz z utopijnymi propozycjami planowanej gospodarki i rezygnacji z pieniądza na rzecz miernika faktycznej wartości ludzkiej pracy: Różnica, jaka jest między kuponami pracowniczymi oraz pieniędzmi to to, że pieniądze mogą krążyć wśród ludzi. Na tym opiera się wyzysk kapitalistyczny, zatrudnić ludzi i zapłacić im tylko połowę wartości tego, co wyprodukowali. Aby tego uniknąć, […] kupony pracownicze byłyby unieważniane po wykorzystaniu w sklepie korporacyjnym, czyli mogłyby być wykorzystane tylko raz. W ten sposób niemożliwe byłoby powiększanie się kapitału i jego obrót w świecie. (1) Brzmi pięknie.

Jednak po projekcji filmów Resslera nie można się oprzeć powrotowi do mistrzowskich dokumentów z naszego podwórka – Fabryki (1971) Krzysztofa Kieślowskiego i Próby mikrofonu (1980) Marcela Łozińskiego. Akcja obydwu rozgrywa się w wielkich fabrykach  Ursusu i Polleny Urody. Poprzez ukazanie zaburzonych relacji między pracownikami a kierownictwem oraz obnażenie wad gospodarki planowej, filmowcy oświetlają śmiertelną chorobę systemu władzy, który uległ wypaczeniu pomimo przyświecających mu ideałów.

W drodze do pracy w gazecie przeznaczonej, wbrew tytułowi, do lektury w tramwaju, czytam notkę prasową zredagowaną przez PAP: W stolicy Niemiec nie ustaje seria podpaleń samochodów. Tylko ostatniej nocy spłonęło 17 pojazdów pojazdów drogich marek takich jak Mercedes, BMW, czy Audi […]. Według policji podpalenia mają podłoże polityczne. Najczęściej są to chuligańskie wybryki lewackich grup, protestujących przeciwko kapitalizmowi (2). Strzeżmy się, die fetten jahre sind vorbei (3). Rewolucja jest nieunikniona.

tekst: Karolina Lipczyńska-Wawer

fotografie: Karolina Lipczyńska-Wawer


Wystawa Olivier Ressler Socjalizm zawiódł, kapitalizm zbankrutował. Co dalej?
Bunkier Sztuki, Kraków
Wystawa trwa do 28 sierpnia 2011

Dodaj do:

Wykop    Facebook