| Malarstwo w działaniu. Wojciech Gilewicz w Bunkrze Sztuki. |
| Recenzje - Małgorzata Bożek | |||
![]() Wojciech Gilewicz Pracownia w Bunkrze Sztuki Malarstwo jest procesem. Sztuka na swoje potrzeby przeobraża fragmenty rzeczywistości. Wybija je z utartych schematów, dekonstruuje ramy obrazów i interpretacji. Wykracza poza przestrzeń galerii i przestrzeń znaków. Używa do tego koloru, narzędzi, ruchów ciała, potencjalnej powierzchni z którą zetknie się ręka artysty i spojrzenie widza. Każdy obraz ucieleśnia jakiś sposób widzenia – pisał John Berger. Obrazy Wojciecha Gilewicza są mozaiką ze sposobów patrzenia – malarza i odbiorców jego sztuki – utrwalonych na zawsze i tylko na moment. Malarstwo Wojciecha Gilewicza nie daje gotowych odpowiedzi na to, czym jest sztuka. Artysta raczej ich unika, zamiast tego poprzez edukacyjno-performatywny charakter wystawy pyta i włącza odbiorców w samą czynność tworzenia. Kontynuuje tym samym pracę twórczą zapoczątkowaną w innej przestrzeni i czasie, wśród innych ludzi. Sale wystawowe Bunkra Sztuki zamienia w tytułową pracownię. Zaprasza do niej widzów narzucając przy tym określone reguły. Dopuszcza ich do obrazu, pozwala malować, zapowiadając jednak, że to, co powstanie stanie się tylko częścią palimpsestu, zamalowanego przez kogoś następnego dnia, podpisanego ostatecznie jego nazwiskiem, prezentowanego być może już wkrótce w innej galerii. Tworząc coś na kształt luźnego regulaminu Gilewicz narusza granicę oddzielającą zazwyczaj obserwatora od obserwowanego artefaktu. Otwiera sztukę na pytania, pozwala jej doświadczyć w jej najprostszym i najważniejszym być może przejawie – w działaniu. W „Pracowni” Gilewicza dużą rolę odgrywa przypadek. Staje się on istotną siłą sprawczą całej wystawy prezentowanej w krakowskim Bunkrze Sztuki, której kształt ostateczny przyniesie tak naprawdę dopiero finisaż. Z jednej strony zakończy on działania w ramach tej konkretnej ekspozycji, z drugiej otworzy przestrzeń kontynuacji dla artysty i jego kolejnych widzów. Namalowane przez jednych elementy zasłonią inne, wcześniejsze, coś zostanie zniszczone, coś dopiero powstanie. Ważna stanie się sama czynność malowania, nabierająca charakteru swego rodzaju continuum, któremu podczas trwania wystawy przewodzić będzie Gilewicz. Drugą część wystawy stanowią prace artysty prezentowane wielokrotnie w przestrzeni publicznej. Wpisywane w strukturę miejskiej tkanki wtapiają się w jej przestrzeń, tworząc iluzję jej nieodłącznych elementów. To hiperrealistyczne, często niezauważalne fragmenty zwyczajności – muru, fasady, chodnika czy parku. Poprzez te artystyczne interwencje twórca rewitalizuje i naprawia czasem przestrzeń, w którą wkracza zacierając przy tym granicę oddzielającą malarskie przedstawienie od rzeczywistości. Pozbawione kontekstu, przeniesione do galerii, zmienia się ono często w abstrakcję. Obrazy wystawione na działania przyrody, ludzi i miasta zazwyczaj niszczeją, ale też nabierają nowego charakteru i wymowy. Widać to w serii „Nowe obrazy”. Plakatowe, imitujące rzeczywiste reklamy czy szyldy prace poddane wpływom otoczenia, noszą pozostawiony przez nie ślad – naderwane płótno, zamalowane i zapisane fragmenty, ślady wandalizmu, zniszczeń. Przypadek, tak jak artysta wystawiający swoje obrazy na jego działanie, staje się twórcą. Gilewicz maluje repliki fragmentów rzeczywistości – tych jak najbardziej namacalnych i tych już nieistniejących – i tym samym pokazuje jak abstrakcyjna potrafi być ona sama. Widzowie w zamierzeniu Gilewicza również w pewnym sensie otrzymują rolę przypadku. Mogą malować, na czystym przygotowanym dla nich płótnie i na obrazach-palimpsestach pochodzących z wrocławskiej prezentacji twórczości artysty we wrocławskiej Galerii BWA Awangarda pt. „Wyprzedaż”. Widać na nich twarze, napisy, nieokreślone plamy koloru – pociągnięcia pędzla z jednej strony przypadkowe, z drugiej ściśle wpisane w malarskie zamierzenie artysty. Stwarzając sytuację działania, okoliczności czynności nazywanej tworzeniem, Gilewicz generuje pytania o malarstwo. Zadaje je u źródeł i do tego samego zachęca odbiorców swojej sztuki. Wszystkie mają swoją wagę i znaczenie, wszystkie są istotne. Jakie będą odpowiedzi? Będzie ich tyle, ile osób zdecyduje się malować razem z Wojciechem Gilewiczem, tyle ile pociągnięć pędzla, ile kolorów. tekst: Małgorzta Bożek Wojciech Gilewicz Pracownia Kraków - Galeria Bunkier Sztuki Wystawa trwa do 26 lutego 2012 Fotorelacja z otwarcia wystawy tutajfot. Małgorzata Bożek
|





















