| Pomiędzy opowieściami. Łukasz Stokłosa w Zderzaku |
| Recenzje - Małgorzata Bożek | |||
![]() Opowieść zimowa ma różne odcienie. Biel pierwszego śniegu łączy się z miękkością czarnego aksamitu, srebrne nitki światła wpadają do pustego wnętrza i prześwietlają powierzchnie zasnute kurzem opuszczenia, tak jak czerwień krwi prześwietla bladą skórę.Opowieść pulsuje jak krew – pod powierzchnią konwencji. Łukasz Stokłosa dopuszcza widza do jej progu i karze mu błądzić w jej wnętrzu. Obrazami snuje rozczłonkowane narracje, gra symbolami, stwarza nowe historie. Jest pośród nich blada filmowa Maria Antonina z filmu Sofii Coppoli i mroczne komnaty pałacu niczym ze Zmierzchu bogów Luchina Viscontiego, jest romantyczne rozchwianie krajobrazu, miękkie ślady pędzla, a w nich płynność granic przedmiotów, barw i znaczeń. Wystawa Łukasza Stokłosy w Galerii Zderzak prezentuje mniej kontrowersyjną stronę malarstwa młodego artysty, znanego z obrazów inspirowanych homoseksualnymi filmami pornograficznymi. W Opowieści zimowej Stokłosa oddala się od cielesności, skupiając się na przestrzeniach - otwartych i zamkniętych - w które wpisuje enigmatyczne postaci ludzkie, bądź tylko ślady ich obecności. Przeważają obrazy bogatych wnętrz pałacowych, pustych dziedzińców i zaśnieżonych pejzaży, na których ludzie to tylko cienie, ledwie widoczne zarysy postaci wpisane w strukturę malarskich scen. Pośród nich przewijają się nieliczne portrety i jedna praca, której centralnym punktem są zlewające się ze sobą, niewyraźne dwa ciała, przypominające wcześniejsze prace Stokłosy. Enigmatyczność postaci ludzkich pośród obrazów zdobnych pomieszczeń i zimowych pejzaży, nie pozbawia ich znaczenia. Swoją niepokojącą obecnością budują napięcie w dziwnej historii, która toczy się poprzez obrazy. Są jak zjawy, rozpływają się w przestrzeniach wnętrz, w ich barwach i kształtach. Materia pochłania je i zawłaszcza. W obfitych malarsko scenach są duchami – beckettowskimi, oczekującymi w bezczasie, na coś co nigdy nie nadejdzie, bądź już dawno przeminęło. Widz wciągnięty w obraz, jak w literacką fabułę, zaczyna czekać razem z nimi. Podobnie w przypadku instalacji przedstawiającej dwa pomniejszone do rozmiarów domku dla lalek pokoje, a właściwie jeden zobrazowany w dwóch wymiarach czasowych. Prowokuje pytanie, co wydarzyło się w przestrzeni pomiędzy nimi. Połamane krzesła, rozbite lustro, zerwany żyrandol – zniszczone jak po przejściu burzy, jak po walce. Człowiek niszczący jak natura. Siła i magnetyzm żywiołów, pogrążających się nawzajem. Stojąca w głównym punkcie galerii inna instalacja łączy je – śnieg opada na blat połamanego stołu, na krzesło i na rosnące obok nagie drzewo. Jej nastrój jest baśniowy, trochę surrealistyczny, sytuuje się gdzieś pomiędzy opowieścią na dobranoc a koszmarem. Podążając za wątkami Opowieści zimowej Łukasza Stokłosy trudno nie zacząć dopowiadać w pewnych miejscach swoich początków, rozwinięć i zakończeń. Wynika to być może z tego, że jak pisze sam autor prac, odnoszą się one do momentu „pomiędzy wydarzeniami”. Dlatego czeka się na jakiś ciąg dalszy, stawia pytania. Poruszając się pośród pałacowych sal i zaśnieżonych drzew ma się wrażenie, że tylko na chwilę zostały opuszczone, wyrwane z rzeczywistego czasu. Nastrój schyłku, oczekiwania na niemożliwe, nieodwracalności, prowadzi widza do coraz to nowych pytań. Obraz jest jak zagadka do rozwikłania, przewrotna gra, w którą bawi się twórca. I nie ważne, czy maluje romantyczne pejzaże, czy odwzorowuje malarsko filmowe scenografie. Ważne są emocje, wrażenia i opowieść. Artysta jak Aschenbach ze Zmierzchu bogów Viscontiego staje się władcą marionetek, spiritus movens artystycznej gry, w której baśń miesza się z koszmarem, rzeczywistość ze snem, kicz z powagą klasyki, a wszystko to zamknięte zostaje w ramy malarstwa – bardzo ciekawego malarstwa. tekst: Małgorzata Bożek foto: Małgorzata Bożek / Poland-art Łukasz Stokłosa Opowieść zimowa - malarstwo Galeria Zderzak | Kraków Wystawa trwa do 14 stycznia 2012
|




















