Reklama



Najbliższe wernisaże:

Zdjęcie tygodnia:

Informator
Poland-Art

Folder Informator Poland-Art

Bezpłatny, drukowany folder informacyjny, dostępny w galeriach sztuki, muzeach oraz instytucjach kultury.
Więcej …


Konkursy:

Konkurs Debiuty 2012 towarzyszący Międzynarodowemu Biennale Artystycznej Tkaniny Lnianej „Z krosna do Krosna”
Nazwa: Konkurs Debiuty 2012 towarzyszący 7. edycji Międzynarodowego Biennale Artystycznej Tkaniny Lnianej „Z krosna do Krosna”

Organizator: Muzeum Rzemiosła w Krośnie

Termin: 30 czerwca 2012

www.muzeumrzemiosla.pl

Więcej …

Zobacz galerie:

Warsztaty, wykłady, spotkania

Rozdrapywanie i podglądactwo. Katarzyna Kozyra w MNK
Recenzje - Małgorzata Bożek
Recenzje/Katarzyna_Kozyra_Wystawa_Muzeum_Narodowe_Krakow

Sztuka sytuuje się niebezpiecznie blisko rzeczywistości – pisze Izabela Kowalczyk w tekście Kozyra, czyli problem(1). Dotykanie otwartych ran tej rzeczywistości, zacieranie granic oddzielających życie i twórczość, prowokowanie i zuchwałe obnażanie – to specjalność artystki. Nazywana jedną z głównych przedstawicielek polskiej sztuki krytycznej twierdzi, że nie krytykuje, raczej śledzi, ujawnia. Podczas, gdy kultura masowa stara się zakryć wstydliwe symptomy ludzkiego istnienia, ona rozdrapuje je i przemienia w sztukę. Mówi o cielesności, śmierci, rozkładzie. Mówi sobą i o sobie – ekshibicjonistycznie i bezczelnie. Mówi od lat i wciąż szokuje. Tym razem w Muzeum Narodowego w Krakowie.

Wystawa Katarzyny Kozyry w MNK jest obszerną prezentacją najważniejszych prac artystki z różnych okresów twórczości. To między innymi Łaźnia i Łaźnia męska, Więzy krwi, Święto wiosny, Kara i zbrodnia, obie Olimpie, oraz część filmowa słynnej Piramidy zwierząt. Prócz tego zobaczyć można również projekty nowsze i być może mniej znane szerokiej publiczności, takie jak W sztuce marzenia stają się rzeczywistością czy Twarze. Zgromadzenie na jednej ekspozycji prac o tak silnej indywidualnej wymowie, z jednej strony daje obraz głównych zagadnień pojawiających się w twórczości Kozyry, takich jak cielesność, kwestie płci czy norm kulturowych. Z drugiej natomiast otwiera pole zupełnie nowych problemów, znaczeń, emocji, rodzących się ze spotkania konkretnego człowieka z zamysłem twórczym artystki.

Charakter przestrzeni zaanektowanej przez Kozyrę na czas wystawy stawia widza w pozycji podglądacza. W zaciemnionej sali porusza się on niemal po omacku, wiedziony tylko światłem poszczególnych ekranów filmowych. Wkracza np. w las tańczących postaci. To starcy ze Święta wiosny. Ciała mężczyzn i kobiet poddano transgresji, ich płeć została zmieniona. Siłą animacji wprowadzono ich w różnego rodzaju układy choreograficzne. Podrygują jak marionetki, powtarzając te same sekwencje ruchów. Ich taniec jest nieustanny – upadają, aby ostatecznie znowu się podnieść. Pomimo tego zdają się już nie żyć. Tańczą, ale to jakaś zewnętrzna siła porusza ich członkami. Czy to rytuał śmierci czy życia – gasnącego, ale ciągle obecnego? Czułam się, jakbym używała trupów, a nie ludzi(2) – mówi artystka. Jest demiurgiem i jednocześnie biernym obserwatorem.  „Używa” ludzi, wprawia ich w ruch, by potem stanąć pośród widzów i razem z nimi oddać się perwersyjnej przyjemności patrzenia.

Podobną grę podejmuje w pracy Kara i zbrodnia. Odwzorowując tytuł słynnej powieści Dostojewskiego, w kontekście przedstawionych scen wprowadza niepewność znaczeń użytych w nim słów. Mężczyźni (i kobieta/y?) ukryci za kobiecymi maskami „bawią” się w pole walki, wojnę, terrorystów. Dokumentacji tych działań towarzyszy drugi filmowy obraz.  Postaci w maskach są teraz wisielcami na jednym z drzew. Powstaje wrażenie, że brakuje klatki wyciętej jakby spomiędzy tych dwóch obrazów. Nie wiadomo, co stało się pomiędzy chwilą zabawy i chwilą śmierci. Trudno powiedzieć, kiedy skończyło się jedno, a zaczęło drugie. Zabawa? Może ciągle trwa, a może w ogóle nie miała miejsca. Tak, jak kara i zbrodnia – nie wiemy, którą z nich oglądamy, czy w ogóle. Przeraża niepewność, nagły dysonans, zbyt wiele pytań. Wcześniejsza energia pola walki zamienia się w ciągłą linię śmierci.




Przez ciemność pomieszczeń przebijają się także sceny z Łaźni męskiej. Oglądając tę pracę wkracza się do specjalnie wydzielonego pomieszczenia. Na każdej z jego ścian – wewnętrznych i zewnętrznych – znajdują się fragmenty filmowego obrazu zarejestrowanego przez artystkę w jednej z budapesztańskich łaźni. Widz towarzyszy jej w podglądaniu świata na co dzień nie dostępnego kobietom. W przeciwieństwie do niej samej, zdaje się być bezkarny i bezpieczny. Szybko traci to złudzenie. Atakowany obrazem, nagością, ciałem nie opakowanym w konwencje, wbrew sobie staje się voyeurem, panem spojrzenia. Obserwuje artystkę w sytuacji napięcia, skrywającą swoją płeć, niejako podstępem wnikającą w świat mężczyzn, w który nagle wnika razem z nią. To, jak podkreśla wielokrotnie Kozyra, konstrukt na pograniczu dwóch przestrzeni – prywatnej i publicznej. Mężczyźni oglądają siebie nawzajem, bacznie obserwują, oceniają nie przerywając gry toczonej poza murami łaźni. Kozyra poprzez swoją pracę w pewien sposób łączy te sfery, łamie ich granice, ukazując, że mężczyźni sami są sobie publicznością. Kobiety, które podgląda w innej realizacje łaźni, są bardziej osobne, zajęte sobą. Pomimo tego, że przebywają w grupie, wytwarza się pośród nich atmosfera pewnego rodzaju intymności. Nie widać by nawzajem się oceniały. Zajęte swymi ciałami, ich pielęgnacją oddzielają się w pewien sposób od dyktatury spojrzenia towarzyszącej im poza murami łaźni. Ich ciała noszą ślady czasu – są zwiotczałe, nieproporcjonalne, zmęczone. To ciała kobiet starych, wykluczone z przestrzeni publicznej, szokujące swoim naturalizmem, nie wygładzone narzędziami techniki i nie odpowiadające kanonom piękna z zestawionych z nimi dzieł malarskich. Są niezwykłe, tak różniące się od siebie nawzajem i od obrazu idealnych ciał wyrzeźbionych przez kulturę masową. Nie ma w nich erotyzmu, jest fizjologia. Podobnie jak w Olimpii, choć w tym przypadku młode ciało artystki naznacza choroba i wyniszczającą kuracją. Cielesność w pracach Kozyry za każdym razem nosi w sobie jakieś piętno – wieku, choroby, śmierci, zniewolenia. Artystka pokazuje tym samym, że to piętno jest normalnością, częścią nas takich jakimi jesteśmy – nagich, bezbronnych, prawdziwych. W lustrze jej twórczości skóra jest zamszowo utkana zmarszczkami, wysuszona chorobą lub czasem, napięta, zmęczona, prawie biała i przezroczysta, jak u młodej Olimpii.

Przekraczanie innych granic – własnych, ale też granic marzenia i rzeczywistości realizuje artystka w serii filmów, wideoinstalacji i performansów pt. W sztuce marzenia stają się rzeczywistością. To zapis dążeń artystki do potwierdzenia słów:
„Z mojej wszechmocy rodzi się przekonanie, że za co bym się nie wzięła, wszystko mi się uda. Bo potencjalnie jestem utalentowana w każdej dziedzinie.”(3)

Kozyra śpiewa arie operowe, jest cheerleaderką i przebraną – podwójnie, bo jest przecież kobietą – drag queen. Bada różne formy ekspresji i różne światy. Podobnie w filmowym zapisie Twarzy, które również możemy zobaczyć na jednym z mniejszych ekranów prezentujących różnorodną twórczość artystki. Ciała tancerzy są niewidoczne dla widza, choć wykonują skomplikowane układy choreograficzne. Kamera filmuje tylko ich twarze. Grymasy, skurcze mięśni, niemal dramatyczna mimika początkowo rodzą pytanie, o to, co dzieje się z resztą ciała. Jest w tych twarzach ból i radość jednocześnie. Piękno układów tanecznych przemienia się w emocje, które są nagle bardzo widoczne, tym bardziej, że zazwyczaj niedostępne dla widza spoglądającego z dystansu. I znowu Kozyra odwraca uwagę od tego co wyćwiczone i w jakiś sposób konwencjonalne, wskazując na siłę ekspresji ciała prawdziwego, niewyreżyserowanego, wywołującego tym silniejsze wrażenia. Wskazuje również na jego integralność, tak często naruszaną we współczesnych tendencjach fragmentaryzacji, rozczłonkowania ciała, zwłaszcza w mediach czy w reklamie, szczególnie jeśli jest to ciało kobiety.  
Każda z prac Katarzyny Kozyry zaprezentowana na obszernej wystawie w Muzeum Narodowym w Krakowie, to temat do osobnych rozważań. Na stałe wpisały się już w historię sztuki XX wieku. Ogląda się je więc z dużym bagażem interpretacyjnym i trudno się od niego uwolnić. Warto jednak spróbować na chwilę zostawić go za sobą i skupić się na własnych, świeżych wrażeniach i odczuciach. Przede wszystkim patrzeć. Sztuka Kozyry nie jest przyjemna. Estetyka jej prac szokuje, podobnie jak tematy, których się podejmuje. Są jak zadraśnięcia wystające spod płaszczyka wygładzonej wersji kultury – niewygodne i trudne. Doświadczanie ich prawdziwości i specyficznej siły zapisane jest gdzieś pomiędzy różnymi obszarami rzeczywistości, wyłuskane przez Kozyrę z ich wieloznaczności, daje poczucie tego, że sztuka czasem musi prowokować i krzyczeć, pokazując to, co tak często pomijane, a przecież nie do pominięcia.

tekst: Małgorzata Bożek       

Kowalczyk Izabela: Kozyra, czyli problem [w:] Magazyn sztuki nr 22/1999, źródło:  www.magazyn.c22.eu/archiwum/nr_22/archiwum_nr22_tekst_1.htm"
Kozyra Katarzyna: Katarzyna Kozyra. Casting, wyd. Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, 2010.
Sienkiewicz Karol: Katarzyna Kozyra, źródło: www.culture.pl/baza-sztuki-pelna-tresc/-/eo_event_asset_publisher/eAN5/content/katarzyna-kozyra



Katarzyna Kozyra | Wystawa

Muzeum Narodowe w Krakowie - Gmach Główny
Wystawa trwa do 15 stycznia 2012


  Film z Wystawy Katarzyny Kozyry tutaj

Wywiad z Katarzyną Kozyrą tutaj



Fotografie: Ola Idzikowska, Małgorzata Bożek

Dodaj do:

Wykop    Facebook