| Impresje Yorama Grossa w Żydowskim Muzeum Galicja |
| Recenzje - Małgorzata Bożek | |||
![]() Fotografia może być dotykiem, przenikaniem, zetknięciem powierzchni skóry z powierzchnią materii, ale i z czasem. Rdza też może być czasem, czasem w przeszłość i przyszłość. U Yorama Grossa jest siłą, która stwarza niezwykłe oblicza przedmiotów. Ich niezwykłość tkwi w zindywidualizowaniu, niepowtarzalności. Gwóźdź zatopiony w drzewie, jak milion podobnych mu gwoździ, staje się wyjątkowy – przez swoją fakturę, kolor, ujęcie. Trzeba tylko to dostrzec – przekonuje artysta i odkrywa przed widzem nowy kształt rzeczy, scen, chwil. Przez soczewkę jego spojrzenia pokonać można dystans, za którego granicą zwyczajność zmienia się w unikalną prostotę świata i zachwyca. Zbliżenia Yorama Grossa wyglądają jak stopklatki czasu. Są wśród nich fragmenty pejzaży, także pejzaży miejskich, są wyimki materialności, pod postacią zakurzonych butelek na tle okna, jesiennych liści unoszonych przez morzę, rdzewiejących kół zębatych, czy ciężkich skórzanych butów porzuconych przez właściciela. Pojawiają się też ludzkie postaci, efemeryczne, malarskie, zatrzymane w momencie zachwytu patrzącego. Kobieta w różowym swetrze pali papierosa, barwni przechodnie rozmyci pryzmatem szkła, może deszczem, zostają wyjęci ze swoich ważnych spraw, zatrzymani. Są jak z obrazów impresjonistów. Zdjęcia Grossa są momentem olśnienia, zauroczeniem chwilą i jej obrazem. Fotografie, wykonane podobno Iphon’em, wskazują na momentalność doświadczenia, które utrwala artysta i tym samym na siłę tkwiącą w impresji, wrażeniu. Yoram Gross ma rzadką zdolność dostrzegania potencjału w pospolitych pozornie rzeczach. Smakuje atomy piękna, jak kiedyś impresjoniści, jak wciąż poeci. Na wernisażu wystawy mówi o tym, jak łatwo można przeoczyć to piękno. Radzi się zatrzymać się, rozejrzeć, każdy może to zrobić, dodaje skromnie. Do tego potrzeba jednak ogromnych pokładów wrażliwości i równie wrażliwego oka, które Yoram Gross – filmowiec, twórca animacji, fotograf – niewątpliwe posiada. Postać Yorama Grossa zapada głęboko w pamięć. To człowiek posiadający ogromny dorobek artystyczny i filmowy, ze skomplikowanym przez tragiczną historię XX-ego wieku życiorysem i wyrazistą osobowością. Osiemdziesięciopięcioletni artysta, przy okazji wizyty w Krakowie, obchodzi jubileusz swoich urodzin, promuje biograficzny film dokumentalny oraz wystawę fotografii pt. Zbliżenia. Przy okazji oczarowuje zgromadzonych podczas tych wydarzeń widzów barwną osobowością i dowcipem. Krakowiaczek Ci ja... w reżyserii Tomasza Magierskiego zaprezentowany najpierw w Kinie Pod Baranami, a następnie w Centrum Kultury Żydowskiej, opowiada o życiu i twórczości Yorama Grossa. Jego historię poznajemy razem z wnukami artysty, które z dziadkiem przyjechały z Australii do Krakowa. Oprowadzane po zakamarkach jego rodzinnego miasta, poznają trudne wojenne losy rodziny Grossów. Yoram Gross urodził się w Krakowie w 1926 roku. Jego rodzice prowadzili słynny sklep z porcelaną na roku ul. Szewskiej i Rynku Głównego. Nie trwające długo beztroskie lata dzieciństwa upływały małemu Jerzykowi pomiędzy domem, szkołą – najpierw gimnazjum hebrajskim, a potem w zwykłą publiczną placówką – i krętymi uliczkami Starego Miasta oraz Kazimierza. „Miasto, którego już nie ma” – recytuje w jednym z filmów brata Natan Gross. Artysta odkrywa je na nowo, towarzyszą mu rodzina i widzowie. Jak przez fotografie, zaprezentowane w Muzeum Galicja, tak i poprzez film zbliżamy się do jego świata. Świata trudnego, wojennego, pełnego cierpienia, ale w którym ciągle jest miejsce na piękno i zachwyt. W Australii, gdzie przeniósł się z Izraela, chcąc oszczędzić bliskim doświadczeń wojny, Yoram Gross jest znanym twórcą animacji. Jego pierwszy film powstał z trzech zapałek i opowiadał o miłości. W Polsce znane są między innymi ukochane przez dzieci przygody Blinky’ego Billa. Z filmu Tomasza Magierskiego dowiadujemy się, że bajka powiązana jest z wojennymi doświadczeniami artysty. W Australii nikt o tym nie wie. Bill ucieka, ukrywa się, ratuje siostrę i przeżywa rozłąkę z matką. Kiedy artysta opowiada o swoim życiu, przez opowieść przewijają się sceny z bajkowego świata. Kameralnej wystawy Zbliżenia w Żydowskim Muzeum Galicja trudno nie oglądać poprzez pryzmat historii życia i osoby samego Yorama Grossa. Minimalistyczne w swej formie zdjęcia, wydobywają potencjał szczegółu i tym samym swego rodzaju drugie życie przedmiotów, starzejących się i niszczejących, ale i zmieniających w jakiś magiczny sposób oblicze, zdawać by się mogło, tak dobrze znane. Porusza wrażliwość z jaką artysta przenika tę trudno dostrzegalną stronę rzeczywistości, dostrzegając niuanse materialności, jej zmienność. Yoram Gross odkrywa przed widzem urok różnorodnych form i drobnych ułamków ulotnych chwil. Zaczarowuje prostotą. Zachwyca. Uczy. I nie ma w tym cienia dydaktyzmu, jest urok i delikatność, górnolotnie określając – po prostu piękno. tekst: Małgorzata Bożek Fotografie Yorama Grossa Zbliżenia Wystawa trwa do 31 grudnia 2011 Kraków - Żydowskie Muzeum Galicja fotografie: Małgorzata Bożek
|




















