Reklama



Najbliższe wernisaże:

Zdjęcie tygodnia:

Informator
Poland-Art

Folder Informator Poland-Art

Bezpłatny, drukowany folder informacyjny, dostępny w galeriach sztuki, muzeach oraz instytucjach kultury.
Więcej …


Konkursy:

Konkurs na zestaw autorskich produktów
Nazwa: Konkurs na zestaw autorskich produktów

Organizator: Nadbałtyckie Centrum Kultury oraz Gdańska Galeria Miejska

Termin: 31 maja 2012

www.ggm.gda.pl
Więcej …

Zobacz galerie:

Warsztaty, wykłady, spotkania

Szczęście skonstruowane w poznańskim Arsenale
Recenzje - Małgorzata Bożek
W poszukiwaniu szczęscia Galeria Arsenal Poznan

Szczęście jest przez artystę konstruowane – pisze Tekla Woźniak, kuratorka wystawy W poszukiwaniu szczęścia. Można po nie sięgać, można na nie czekać, ale można też skutecznie przed nim uciekać. Czym zatem jest? Różnorodnością. Zmianą. Kolorem. Działaniem. Może mieć tysiące wcieleń, wiele twarzy, może ucieleśniać się nawet w swoim zaprzeczeniu, bez którego przecież by nie istniało.


Artyści prezentujący swoje prace na wystawie w poznańskim Arsenale, próbują znaleźć odpowiedź na odwiecznie zadawane pod różnymi postaciami pytanie o wartość wieńczącą tytuł ekspozycji – szczęście. Projekt, który zrealizowany został w Galerii Arsenał swoim początkiem sięga roku 2008. Wówczas w Londynie z współdziałania i pomysłu dwójki kuratorów oraz dołączających do nich licznie artystów, zrodziła się idea próby odpowiedzi na pytanie, czym jest ten tak upragniony przez każdego stan, gdzie go poszukiwać i jak do niego dochodzić. Kuratorka wystawy podkreśla, że odpowiedzi może być nieskończenie wiele, bowiem wciąż na nowo próbuje się sprecyzować, czym jest szczęście, jednak nie znaczy to, że nie da się dotrzeć do definicji o najbardziej uniwersalnym charakterze.

Wystawa W poszukiwaniu szczęścia to różne środki artystycznego wyrazu zastosowane przez artystów. Przedstawiają oni swoje wizje poprzez filmy video, instalacje, różnego rodzaju akcje, performance, czy też obrazy i fotografie. Wiele z nich wymaga aktywnego udziału widza w procesie swego rodzaju odtwarzania dzieła, jego współtworzenia. Czynny udział odbiorcy ma sprawić by poczuł on, czym jest szczęście dla danego artysty, gdzie go poszukuje, albo też…gubi.

Szczęście ma wiele wymiarów, jest tym za czym człowiek podąża całe życie, tak naprawdę nie potrafiąc do końca określić czym jest. Łatwo zebrać liczne odpowiedzi, na pytania, co może przynieść szczęście, wywołać je – dla wielu jest to miłość, przyjemność, kariera, pieniądze. Kultura masowa afirmuje pojęcie szczęścia, ukazuje wiodące do niego ścieżki, uczy, że łatwo je osiągnąć, ma gotowe odpowiedzi na wszystko. Właściwie kultura masowa nosi w sobie swego rodzaju imperatyw szczęścia, na nim się opiera, bez niego nie istnieje, staje się jego obietnicą. Przy tym nie udziela jednak odpowiedzi, czym właściwie jest owo szczęście, nie definiuje go, raczej tylko zarysowuje jego warianty, które w normalnym, codziennym życiu okazują się często błędną matrycą, uszkodzoną i wadliwą w swym działaniu plastikową foremką. A co ze sztuką? Sztuka, która stawia sobie ambicje docierania głębiej, której spojrzenie jest bardziej przenikliwe, częściej sięga do analiz powodów braku szczęścia i właśnie te elementy życia będące jego przykładem wybiera na swój materiał. Staje się przy tym swego rodzaju przeciwwagą dla kultury masowej, popularnej odrzucając utarte schematy i obalając stereotypy, a przy tym często i szczęście. Dlaczego? Szczęście jest przereklamowane, przegadane, a przez to coraz trudniej uchwytne, wymyka się nie zostawiając po sobie nawet śladu. Ale przez to staje się tym bardziej pożądane, czasem tak bardzo, że to właśnie owe obrazy wyciągnięte wprost z banału popkultury, stawać się mogą dla zagubionych na drodze do niego jakimś rodzajem ratunku. Jedna z postaci z książki Dubravki Ugrešić Ministerstwo bólu – Meliha – tak pisze o wpływie zmiany jej sytuacji życiowej związanej z wojną w Jugosławii i rozpadem jej kraju na jej gusta:

Wszystko, czym przed wojną gardziłam i wyśmiewałam jako „operę mydlaną”, teraz wyciska mi łzy z oczu. Nie mogę na przykład oderwać się od starych filmów, w których zwycięża sprawiedliwość. I wszystko mi jedno, czy chodzi o kowbojów, Robin Hooda, Kopciuszka czy Waltera, który broni Sarajewa. Jakby zapomniała wszystko, czego nauczyłam się na uczelni. Jeśli książka natychmiast nie poruszy mojego serca, rzucam ją. Nie znoszę już artystycznego „mizdrzenia”, żonglowania literackimi technikami, ironii i wszystkiego, czym wcześniej się zachwycałam. Teraz lubię prostotę, opowieść sprowadzoną do paraboli. Bajki stały się moim ulubionym gatunkiem literackim. Lubię romantyzm sprawiedliwości, odwagi, szczerości i dobroci(…)”1

Oczywiście tego rodzaju postawę nazwać można ucieczką, naznaczona jest bowiem strachem przed rzeczywistością i eskapistycznym poszukiwaniem wyjścia w światach wykreowanych na ideale, który zdaje się być czymś niemożliwym dla człowieka zagubionego gdzieś pomiędzy wojną, bezdomnością i zagubieniem. Szczęście staje się w takim wypadku wartością tak odległą, że jego głód chce się zaspokoić na wszelkie sposoby. Potrzeba prostych zasad, czerni i bieli w życiu pełnym szarości zdaje się być coraz częstsza nie tylko w przypadkach tak skrajnych jak piętno wojny. Dlatego też sztuka nie powinna odwracać się właśnie od takich tematów – z jednej strony banalnych, ale z drugiej przecież tak istotnych. Kto z nas bowiem nie chce być szczęśliwy?

Artyści w poznańskiej Galerii Arsenał, wiedząc o swego rodzaju niemożliwości sprecyzowania definicji szczęścia skupili się na sposobach dojścia do niego, jak również na grze z jego znaczeniem i konfrontacją jego obrazów i wizji, także tych pochodzących z obszarów kultury popularnej. Człowiek, protestujący szuka szczęścia, a jego szczęściem, bądź drogą do szczęścia jest to, o co walczy. W tym łączy się z innymi manifestującymi, nawet kiedy ich postawy zdają się być sprzeczne, walczą o to samo – o możliwość dążenia do szczęścia. Dlatego wszystkie tablice manifestujących zasłonięte są na fotografiach czerwonym płótnem – przez chwilę walczą o to samo. Ludzie chroniący się w jaskiniach Grenady – jedni uciekają przed systemem, którego nie akceptują inni zmuszeni są mieszkać tam, bo gdzie indziej nie mają domu. Kobieta rozbierająca się na czarnym tle ekranu, znikająca z każdym zrzuconym kawałkiem garderoby, roztapiająca się w tle – będąca trochę żartem, drwiną z oczekujących na spełnienie, głodnych oczu. Poradnikowe slogany, które poprowadzą Cię do szczęścia – jeszcze nie dziś, ale może już jutro. Żółte, uśmiechnięte piłeczki do rozładowywania stresu wypełniające część pomieszczenia swoją ostrą barwą i swoim przyklejonym uśmiechem. Mają być odskocznią, chwilą relaksu, ale mogą też stać się nałogiem, przytłoczyć – przyklejony uśmiech zdaje się z ironią mówić „don’t worry, be happy” mimo wszystko. I wiele wiele innych prac z pozoru niezwykle odmiennych, ale skupiających się tak naprawdę na tym samym temacie. Czy dają widzowi odpowiedź, gdzie poszukiwać tego mitycznego szczęścia? Nie wiem. Bezwątpienia natomiast prowokują go do zadawania dalszych pytań...


teskt: Małgorzata Bożek

(1) Ugrešić Dubravka: Ministerstwo bólu, Wyd. Czarne, Warszawa 2006, s. 31.

W poszukiwaniu szczęścia
Galeria Arsenał w Poznaniu
Wystawa trwa od 7 maja do 6 czerwca 2010

Więcej o wystawie   W poszukiwaniu szczęścia 

Dodaj do:

Wykop    Facebook