| Zapatrzeć się, zanucić…w Zderzaku |
| Recenzje - Małgorzata Bożek | |||
![]() Zaczęło się od piosenki, potem było Mambo na dachu i zdobywanie szczytów drzew przy Ratuszu, a nad wszystkim unosił się duch filozofii zaślubiony jednak letniemu rozprężeniu. Mambo Spinoza to wystawa wielowymiarowa, złożona, różnorodna jak polskie lato, w którym nie brak chłodnych, przeciętych deszczem wieczorów i upalnych, fantasmagorycznych popołudni, kiedy słońce spala skórę i rozprasza myśli. Podobnie tutaj, artyści prezentujący swoje prace uderzają w różne nastroje i tematy. Są tu obecne przewrotne sny, błękitne wizje, są drzewa, a na nich kobieta i różne jej wcielenia, ale jest też cielesność i są owady lgnące ślepo do światła, są szare, wąskie ulice i ludzie na nich. Co łączy te prace? Trudno powiedzieć. Może właśnie ich różnorodność, barwność – czy lekkość? – nie do końca, choć nie sposób nie mówić o lekkości patrząc na podniebne wspinaczki jednej z artystek. Wernisaż wystawy rozpoczął się nietypowo, wśród łagodnej aury ciepłego lipcowego wieczoru, pod akacją. Cecylia Malik po raz 286 weszła na drzewo, ku zdziwieniu przypadkowych przechodniów i radości zgromadzonych gapiów. Dalsza część wernisażu miała miejsce w Galerii Zderzak, równie blisko nieba i w równie gorącej atmosferze, jak jego początek. Tam można było kontynuować śledzenie artystycznych akcji Cecylii Malik, poprzez zaprezentowane na wystawie fotografie dokumentujące pozostałe liczne „wejścia”. Drzewa ukazywane na nich i osoba na drzewach są jak nastroje – zmienne w swym kształcie i charakterze. Są drzewa wiosenne, obsypane kwiatami, są surowe, pozbawione liści jesienne konary, potężne i niewzruszone, jest cienka osiedlowa brzózka, dorównująca wysokością betonowym straszydłom. Na drzewach jest artystka, zmienna, ale nie zmieniona, kobiecy baron drzewołaz, czego szuka w koronach drzew, do czego wspina się pomiędzy liśćmi? Jednak wystawa to również prace innych, prezentowanych już w większości przypadków w Zderzaku twórców. Mambo Spinoza to znane już bywalcom Zderzaka wizje Dawida Czycza, czy też dziwne sny Moniki Chlebek – złe sny, tym razem „uzwierzęcone”, to również „meta-fizyczne” fragmenty ciała Ziemowita Kmiecia i ich przekształcenia, połączenia, konotacje. Prócz tego to prace wielu innych twórców, wspominanej już Cecylii Malik, a obok niej Moniki Szwed, Toma Vernimmena, Zbigniewa Makowskiego, Jakuba Juliana Ziółkowskiego, Jarosława Modzelewskiego i innych. Przerwa – mówią organizatorzy wystawy, przerwa – mówią artyści, przerwa – powiedzą też chętnie widzowie. Jest wystawa, są obrazy, jest lekkość i jest też otwartość, nie istnieje presja tytułu czy popularność tematu. Można odsapnąć od dyskusji, analiz i przyporządkowań. Można odpocząć, zapatrzeć się i zanucić Mambo Spinoza. Piosenki, filozofia, mambo i przede wszystkim sztuka. Czego więcej potrzeba na lato? Chyba tylko słońca, bo jak mówił Baruch Spinoza: Im więcej posiadamy radości, tym doskonalsi jesteśmy. Doskonalmy się więc latem. Tekst:Małgorzata Bożek Foto:Poland-art Więcej o wystawie Mambo Spinoza tutaj
|














