Reklama



Najbliższe wernisaże:

Zdjęcie tygodnia:

Informator
Poland-Art

Folder Informator Poland-Art

Bezpłatny, drukowany folder informacyjny, dostępny w galeriach sztuki, muzeach oraz instytucjach kultury.
Więcej …


Konkursy:

Konkurs Debiuty 2012 towarzyszący Międzynarodowemu Biennale Artystycznej Tkaniny Lnianej „Z krosna do Krosna”
Nazwa: Konkurs Debiuty 2012 towarzyszący 7. edycji Międzynarodowego Biennale Artystycznej Tkaniny Lnianej „Z krosna do Krosna”

Organizator: Muzeum Rzemiosła w Krośnie

Termin: 30 czerwca 2012

www.muzeumrzemiosla.pl

Więcej …

Zobacz galerie:

Warsztaty, wykłady, spotkania

Tajemnice rzeczywistości Magdaleny Abakanowicz
Recenzje - Małgorzata Bożek
alt

Mity towarzyszą nam całe życie. Uczymy się ich, poznajemy je, tworzymy – te prywatne, najbardziej intymne, sami powołujemy je do istnienia i podtrzymujemy oraz te, dotyczące większego wycinka rzeczywistości, jej zuniwersalizowanego fragmentu. Ten właśnie wymiar uniwersalny mitu jest swego rodzaju spotkaniem – mitu jednego człowieka z mitem drugiego, ich przecięciem, czasem wręcz nałożeniem.


 Małgorzata Abakanowicz również w pewien sposób mitologizuje rzeczywistość, choć z drugiej strony wypowiada się w swojej sztuce na tematy aktualne w sposób szczery i bez upiększeń. Jest w tej wypowiedzi jakiś ogólnoludzki strach przed poznaniem, samo poznanie, ale i powrót do pierwotnej niewinności człowieka, jego pierwszych doświadczeń w zetknięciu ze światem.

Mit od zawsze był swego rodzaju próbą oswojenia rzeczywistości, nadania jej jakiegoś porządku, uzasadnienia. Z drugiej strony poruszał tematy najistotniejsze, sięgał głęboko w wymiar ludzkich przeżyć. Podobnie jest z twórczością Magdaleny Abakanowicz. Opowiada ona o tajemnicach rzeczywistości, w świecie, w którym – zdawać by się mogło – nie ma już żadnych tajemnic, wszystko zostało odkryte, powiedziane, zapisane. Artystka pozwala jednak wierzyć, że tajemnice jeszcze istnieją, ukazuje widzom, to w jaki sposób ona sama je postrzega i gdzie je odnajduje.  Odwołuje się przy tym do indywidualnej wrażliwości każdego odbiorcy, do jego wyobraźni i emocji. Stwarza dzieło otwarte do interpretacji, sama wyznając swoiste credo.

„Nie lubię reguł i przepisów. Są wrogami wyobraźni.” (1)

Kiedy indziej zaś zapytana o znaczenie jednej z jej prac pt. Plecy, zasypana różnymi interpretacjami zaznacza, że każda z odpowiedzi jest w pewnym sensie prawidłowa.(2)

Płócienny worek zdradza rysy twarzy, kształt pleców, ich samotność w tłumie, kuliste, podłużne elementy Embriologii niepokoją, uruchamiają wyobraźnię, zmuszają umysł do błądzenia. Sztuka po raz kolejny staje się czymś więcej niż niezwykłe przeżycie estetyczne.



Surowe płócienne worki wykorzystywane przez artystkę są powrotem do stanu sprzed nowoczesności. Surowość i prostota tworzyw, które stosuje Abakanowicz stała się jej wizytówką, w niej również mieści się znaczenie. Sama autorka mówiąc o swojej sztuce stwarza narracje, snuje historię, opowiada o świecie, o swoim dzieciństwie i o swoim tworzeniu. Zaklina widza również słowami, ale przede wszystkim dziełem, pracą będącą trudnym do zakwalifikowania w historii sztuki tworem – Abakanem. Abakany to tkane, wyrabiane ze sznurków i nici twory o specyficznych kształtach. Różnorodne w swej formie, ale łączą się pod względem tego, iż nie są dziełami sztuki, które umieszcza się w gablocie czy oddziela od widza sznurem granicy – czy to rzeczywistej, czy też symbolicznej. Te zróżnicowane formy skłaniają odbiorcę do wejścia w interakcję, do „poczucia” wszystkimi zmysłami ich właściwości i dopiero wówczas do odnajdywania ich znaczenia, do interpretacji. O Abakanie górnym – prezentowanym w Muzeum Narodowym w Krakowie – napisano w swoistej „instrukcji obsługi”, że należy go obejść, dotknąć, pogładzić, przytulić, a nawet zasmakować. Poczuć go wszystkimi zmysłami. Te wszystkie czynności wiążą się przede wszystkim z dotykiem. Dotyk jako forma poznania szczególnie często przypisywana jest kobiecej percepcji rzeczywistości. Kobiety bowiem obalają tradycyjny okulocentryzm, obecną i uznaną za podstawową formę poznania władzę wzroku.(3) Również w sztuce – a może przede wszystkim – mówi się o szczególnym udziale zmysłu dotyku, jako narzędziu, które długo zakazane, zdobywa od jakiegoś już czasu podwoje galerii i muzeów. Nie każdego dzieła można dotknąć, poczuć jego chropowatość czy gładkość pod palcami, posmakować go. Dzieje się tak nie tylko  z powodu owego zamknięcia sztuki za szklaną szybą ze względu na jej wielkość i niezwykłość, czy po prostu elitarność, ale również ze względu na kruchość dzieła Sztuki, jego ulotność zmuszającą nas często do pozostania przy tradycyjnej formie poznania, angażującej przede wszystkim wzrok i umysł, w mniejszym stopniu ciało. Jednak Magdalena Abakanowicz wychodzi naprzeciw odbiorcy. Zdaje się, że artystka chce sprawić, aby poczuł on podobną energię i właściwości sztuki, jakie odczuwa ona sama podczas swojej pracy twórczej. Szczególną rolę właśnie zmysłu dotyku dla Abakanowicz można dostrzec cytując za Małgorzatą Kitowską – Łysiak słowa artystki:

„Po wielu latach materiałem moim stało się to, co miękkie, o skomplikowanej tkance. Odczuwam w tym bliskość i pokrewieństwo z tym światem, którego nie chcę poznać inaczej, jak dotykając, odczuwając i łącząc z tą częścią mojego, noszoną najgłębiej. [...] Między mną a materiałem, z którego tworzę, nie ma pośrednictwa narzędzia. Wybieram go rękami. Rękami kształtuję. Ręce przekazują mu moją energię.” (4)

Mięsiste i gęste abakany uciekają przed władzą wzroku, złożone, wielowymiarowe kryją tajemnicę, niedostępne wnętrze, do którego nie dotrze spojrzenie, ale dotrzeć może dotyk, poprzez spotkanie skóry z tkaniną, jej szorstkością, fakturą, splotem.

Ciało jest ważnym elementem twórczości Magdaleny Abakanowicz nie tylko w aspekcie odbioru, ale przede wszystkim samego dzieła. Artystka wkracza tym samym w obszar tak bardzo dyskusyjny w okresie nowoczesności, w dzisiejszym świecie, w którym porzuca się tradycyjny dualizm oddzielający ciało od duszy, zwraca uwagę na złożoność jego problemu, wielowymiarowość emocji i odczuwania, na rolę ciała w budowaniu tożsamości i jego kulturowe przedefiniowanie. Pisało i wciąż pisze o tym wielu badaczy, artystów, filozofów, trafnie problem ciała w stosunku do nowoczesnego podmiotu ujmuje również Rosi Braidotti:

„Ciało pojawia się w centrum teoretycznej i politycznej debaty w momencie, gdy nie istnieje konsensus co do tego, czym tak naprawdę jest ciało. Z powodu utraty naturalistycznego paradygmatu oraz kartezjańskiej pewności co do dychotomii ciała i umysłu, nikt już nie może z góry założyć, czym jest ciało. Brak pewności powoduje zwielokrotnienie różnych dyskursów dotyczących ciała. Tak więc nowoczesność jest czasem inflacyjnego wystawiania na pokaz, a także brakiem konsensusu dotyczącego ucieleśnionej, materialnej natury podmiotu. Ciało zmieniło się w wiele różnorodnych ciał.” (5)

Tak jest również w pracach Abakanowicz, ukazuje ona ciało pokawałkowane, fragmentaryczne, stanowiące część istniejącej gdzieś – a może i nie? – całości. To ciało zmultiplikowane bądź powiększone do niezwykłych rozmiarów, to ciało niewyraźne, pozbawione tożsamości, płci, to ciało uniwersalne, androgyniczne, ale i ciało zmęczone, cierpiące, przeszkadzające. Cielesność uwypukla się również poprzez materię z której tworzy Abakanowicz – surową, szorstką, szarą – to płótno, drewno, brąz, czy wreszcie tkanina – przypominające zniszczoną ludzką skórę, jej zagłębienia wyryte przez czas i emocje. Co z nich powstaje? Zatrzymane w geście „ucieczki w siebie” ludzkie plecy, które nie mają żadnej drugiej strony, widz obchodząc je dookoła odkrywa tylko przerażającą pustkę tej grupy nieistniejących ”osób”. Ugłowione, wędrujące gdzieś figury, podobnie jednostronne, choć wielowymiarowe w swym znaczeniu. Tajemnicze Runo kryjące w kształcie drzewa, jakby ludzką głowę, zmęczoną, stroskaną, z zasłoniętym tajemniczym obliczem. W zagłębieniach drewna, w ukształtowaniu płótna i w miękkich splotach Abakanu odnaleźć można ludzkie życie, z najbardziej wzniosłymi i tragicznymi jego elementami – trwanie, śmierć, poznanie, więzi czy strach. Jak w micie – te najbardziej patetyczne i często najbardziej bolesne elementy ludzkiego życia wypływają na powierzchnię sztuki, dotykają nas jeśli tylko im na to pozwolimy, nie bojąc się patosu, nie uciekając przed sensem i wzniosłością, przed odkryciem czegoś ważnego dla siebie. Sztuka od zawsze łączyła te dwa wymiary – wzniosłość i upadek, patos i groteskę – w historii zwykłego człowieka, jego życiowej narracji, ostatecznej opowieści.   

Magdalena Abakanowicz ucieka od wszelkich klasyfikacji, przyporządkowań, szczegółowych określeń, a właściwie od jakichkolwiek określeń, ale dzięki temu otwiera przed odbiorcą niezwykle obszerne pole interpretacyjno-znaczeniowe,  pozwala odnaleźć  własne, bliskie tylko jemu sensy, ważne właśnie dla tego konkretnego człowieka, który akurat tego konkretnego dnia skierował swe kroki w stronę Muzeum i przekraczając próg sali wystawowej wniósł weń bagaż doświadczeń, konkretną wrażliwość, wiedzę i charakter. Reszta jest przeżyciem. 


Tekst: Małgorzata Bożek


(1) Kitowska-Łysiak Małgorzata: Magdalena Abakanowicz, Instytut Historii Sztuki KUL, luty 2004, aktualizacja: sierpień 2004, źródło: Kultura polska:   HYPERLINK "http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_abakanowicz_magdalena" http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_abakanowicz_magdalena
(2) J.w.
(3) Bator Joanna: Feminizm, postmodernizm, psychoanaliza. Filozoficzne dylematy feministek drugiej fali, Wyd. Słowo/Obraz Terytoria, Gdańsk 2002, s.192.
(5) Kitowska-Łysiak Małgorzata, op.cit.
(5) Braidotti Rosi: Obrazy ciała a pornografia reprezentacji [w:] Podmioty nomadyczne, Wydawnictwo Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2009, s. 94.

Foto: Poland-art
Film z wystawy ABAKANOWICZ tutaj




Więcej o wystawie Magdaleny Abakanowicz w Muzeum Narodowym w Krakowie tutaj
Wystawa trwa do 29 sierpnia 2010

Dodaj do:

Wykop    Facebook